Jak czytać etykiety i wybierać bezpieczne produkty przy PKU?
Jeden nieuważny zakup wystarczy, by w jadłospisie pojawił się produkt z dużą ilością fenyloalaniny. Etykieta pokazuje, ile białka zawiera artykuł, jakie składniki są źródłem fenyloalaniny i czy porcja zmieści się w dobowym limicie. Umiejętność jej czytania zapobiega pomyłkom, które podnoszą stężenie fenyloalaniny we krwi, a osobom z PKU skraca zakupy i dodaje pewności przy wyborze.
Co oznacza niska zawartość białka na etykiecie?
Fenyloalanina jest składnikiem białka, więc im mniej białka w produkcie, tym mniej fenyloalaniny trafia do organizmu. Informację podaje tabela wartości odżywczej, najczęściej w przeliczeniu na 100 g. Producent nie uwzględnia w niej wielkości porcji, którą ktoś zjada, dlatego wynik trzeba przeliczyć na faktyczną ilość na talerzu.
Specjalistyczne zamienniki pieczywa, makaronu czy mąki to produkty PKU, które powstają głównie na bazie skrobi i mają znikomą zawartość białka. Pozwalają zjeść sycący posiłek bez przekraczania limitu. To żywność specjalnego przeznaczenia medycznego, którą stosuje się pod kontrolą lekarza i dietetyka metabolicznego.
Jak odczytać zawartość fenyloalaniny w produkcie?
Większość etykiet nie podaje ilości fenyloalaniny, tylko zawartość białka. Dietetyk metaboliczny przelicza ją na fenyloalaninę, a w praktyce często stosuje się orientacyjny przelicznik, np. około 50 mg fenyloalaniny na 1 g białka. Dla warzyw i owoców wartości bywają inne, dlatego ostateczny sposób liczenia zawsze ustala specjalista.
Dobrym źródłem informacji jest lista składników, bo część fenyloalaniny ukrywa się w dodatkach. Warto zwrócić uwagę na:
● aspartam (E951) i sól aspartamu-acesulfamu (E962), przy których producent musi umieścić ostrzeżenie „zawiera źródło fenyloalaniny”;
● białka dodane dla konsystencji, takie jak białka mleka, serwatka, jaja, żelatyna czy białko sojowe;
● preparaty o słodkim smaku, np. tabletki do ssania, witaminy do rozgryzania i niektóre leki, które także mogą zawierać aspartam.
Czy każdy produkt „bez glutenu” lub „wegański” jest bezpieczny przy PKU?
Nie, oznaczenie „bez glutenu” mówi tylko o braku jednego białka zbóż, a nie o niskiej zawartości białka w ogóle. Pieczywo i makarony bezglutenowe często bazują na mące z roślin strączkowych, a do poprawy struktury producenci dodają białko jaj lub mleka. Zawartość fenyloalaniny bywa więc podobna jak w zwykłych wyrobach.
Podobnie jest z żywnością roślinną. Wegańskie zamienniki mięsa i nabiału opierają się na soi, grochu lub pszenicy, czyli na składnikach bogatych w białko. Produkty z napisem „proteinowy”, „fit” lub „bez cukru” również wymagają sprawdzenia, bo sięgają po dodatki białkowe albo słodziki z aspartamem. Hasło na froncie opakowania nie zastępuje lektury tabeli wartości odżywczych i składu.
Jak planować zakupy, żeby nie przekroczyć dobowej tolerancji?
Zakupy przebiegają sprawniej, gdy opiera się je na jadłospisie ustalonym z dietetykiem metabolicznym i spisanej wcześniej liście. W sklepie warto sprawdzać skład przy każdym produkcie, ponieważ producenci zmieniają receptury i ten sam artykuł może po pewnym czasie zawierać inne dodatki.
Bezpieczny koszyk to w większości warzywa, owoce, tłuszcze roślinne i produkty niskobiałkowe, uzupełnione preparatem aminokwasowym. Najlepiej raz na jakiś czas omówić z dietetykiem metabolicznym ulubione produkty rodziny, razem z etykietami, które budzą wątpliwości. Taka rozmowa jest bezpieczniejsza niż samodzielne liczenie i zmniejsza ryzyko błędu, który wyjdzie dopiero przy kolejnym wyniku badania.