Jesteś na:

Miłość zmienną jest – 6 etapów rozwoju związku

16 18 20

Wszyscy dobrze wiemy, że miłość między dwojgiem ludzi zmienia się z czasem. Znamy to uczucie fascynacji, niepohamowanej radości i idealizacji ukochanej osoby, które stopniowo przekształca się w bardziej realistyczny obraz partnera/partnerki a nasze uczucia stają się nieco mniej płomienne, ale za to bardziej stabilne i trwałe. Nawet w języku potocznym używa się takich określeń jak „szalona młodzieńcza miłość”, czy „stare małżeństwo”. Psycholodzy wzięli temat ewolucji miłości pod lupę i stworzyli sześciofazową koncepcję dynamiki związku między ludźmi (Wojciszke, 2002).  Wyróżnili także trzy składniki miłości, których obecność lub brak wyznacza kolejne etapy jej rozwoju. Są to: namiętność, intymność i zaangażowanie.



Etapy związku – Faza 1: Zakochanie – oszalałam na jego punkcie!

Dwoje ludzi przypadkowo spotyka się na imprezie i nagle bach – nie mogą oderwać od siebie oczu, pragną spędzić ze sobą cały wieczór, czują jakby się znali od lat. Taka „miłość od pierwszego wejrzenia” jest typowa dla fazy zakochania, w której początkowo jedyną i dominującą cechą uczuć między dwojgiem ludzi jest… namiętność. Namiętność stanowi niezwykle przyjemny, słodko-gorzki składnik miłości. Jest ona połączeniem bardzo silnych pozytywnych oraz negatywnych emocji wobec partnera, często z mocno uwydatnionym pobudzeniem fizjologicznym. Składa się więc na nią zarówno zachwyt, tkliwość, pożądanie, radość, ale też ból, niepokój, zazdrość czy tęsknota. Towarzyszy temu silne pragnienie połączenia się z partnerem, poszukiwanie fizycznej bliskości, przypływy energii, uczucie podniecenia, przyspieszone bicie serca, dotykanie, pieszczenie, całowanie, kontakty seksualne, obsesja na punkcie ukochanego, marzenia na jawie, psychiczna nieobecność pod nieobecność partnera (ciałem jesteśmy w pracy lecz duchem z naszym Jedynym). Ta wybuchowa mieszanka kojarzy się zazwyczaj z „nastoletnią miłością”, choć nie jest także (na szczęście!) obca wielu dorosłym osobom – tyle że w ich wypadku głównym przejawem namiętności są silne pragnienia seksualne. Wszystko to brzmi atrakcyjnie, ale też nieco przerażająco, prawda? Nie bez przyczyny żartuje się, że stan miłości niewiele się rożni od przejawów choroby psychicznej. Jednak spokojnie – to tylko namiętność między dwojgiem ludzi osiąga swoje maksymalne natężenie i zamienia ich w ogłupiałych z miłości nastolatków. Dlaczego tak się dzieje? Pomińmy skomplikowaną kwestię, dlaczego dwoje ludzi zakochuje się w sobie – to pewnie temat na osobny artykuł. Jeśli jednak partnerzy poczują do siebie miętę, silne emocje stają się pożywką dla rozwijającej się namiętności. Źródłem tych emocji jest oczywiście ukochana osoba – jej atrakcyjny wygląd, pożądane cechy osobowości, wspólna radość, odprężenie, śmiech w trakcie wielu spotkań, nie mówiąc już o silnym poczuciu pożądania i zaspokojenia jakich dostarczają liczne pieszczoty, pocałunki, zbliżenia seksualne. Z naukowego punktu widzenia pożywką namiętności jest pobudzenie fizjologiczne wynikające z silnych emocji: pobudzenia erotycznego oraz rozweselenia, które zalega jakiś czas w organizmie, jest bowiem regulowane przez autonomiczny układ nerwowy. Jeśli w tym czasie pojawi się przy nas ukochana osoba (a pojawia się bardzo często), resztkowe pobudzenie nasila emocje jakie wobec niej przeżywamy. Co ciekawe pożywką namiętności mogą być także emocje negatywne wynikające na przykład z przeszkód jakie stają na drodze miłości: sprzeciwu rodziców, konieczności długich rozstań z racji charakteru pracy partnera. Rozwojowi namiętności dobrze służy także wysiłek fizyczny – pobudzenie organizmu powstałe w trakcie wspólnego joggingu podświadomie jest interpretowane jako reakcja na partnera/kę i w ten sposób  nasila pozytywne emocje wobec tej osoby. Oto kolejny dowód pozytywnego wpływu ćwiczeń fizycznych na zdrowie człowieka!

Bez wątpienia namiętność jest bardzo pożądanym składnikiem miłości, pozwalającym poczuć, że „oszaleliśmy na czyimś punkcie” i „nie możemy bez niego/niej żyć”. Psycholog Bogdan Wojciszke, autor badań z zakresu dynamiki bliskich związków uczuciowych,  podkreśla jednak, że namiętność ma  jedną  wadę – jest jak płomień, który gwałtownie wybucha i równie szybko… gaśnie. Szybko przynajmniej w porównaniu do pozostałych składników miłości – badacze oceniają, że namiętność wypala się po około 4 do 10 lat (więc nie tak najgorzej). Z jednej strony jest to przykre i dla wielu par stanowi moment silnego kryzysu. Jeśli się jednak nad tym zastanowić to trudno wyobrazić sobie, aby ludzie pozostający w stanie szaleńczego opętania i upojenia namiętnością mogli stworzyć długotrwały, stabilny związek, podjąć odpowiedzialnie role rodziców, czy angażować się w sferę zawodową. Co więcej, z badań wynika, że poziom satysfakcji ze związku zależy nie od poziomu namiętności lecz drugiego istotnego składnika – intymności. Warto również dodać, że pułapką namiętności, czy też fazy zakochania jest utożsamianie jej z miłością jako taką. Niejednokrotnie rodzice patrzą z pobłażliwością na nastoletnie dzieci deklarujące dozgonną miłość wobec osoby, która w istocie wzbudziła w nich (niedozgonną) namiętność. Gorzej, gdy ludzie dorośli kierując się jedynie silną namiętnością podejmują ryzykowne decyzje o zawarciu małżeństwa, czy porzuceniu rodziny dla obiektu swej obsesji. Co prawda wiele takich związków może okazać się strzałem w dziesiątkę, jednak ogólnie rzecz biorąc sama namiętność nie jest najrozsądniejszą przesłanką do składania poważnych deklaracji.

Etapy związku – Faza 2: Romantyczne początki – zaczynamy się poznawać

Częste kontakty między dwojgiem zakochanych ludzi doprowadzają z czasem do wykształcenia się między nimi drugiego składnika miłości – intymności. O ile namiętność jest płomieniem, który szybko wybucha i szybko gaśnie, intymność można porównać do powoli rozpalanego ogniska, które – stale dopatrywane – może płonąć przez bardzo długi czas. Intymność oznacza łagodne, pozytywne uczucia oraz towarzyszące im działania, które wyrażają wzajemną bliskość, przywiązanie i zależność partnerów. Nie ma tu może fajerwerków, ale intymność zapewnia partnerom poczucie wsparcia, zrozumienia, bezpieczeństwa. Poczucie intymności w związku rośnie powoli – ludzie stopniowo się poznają, zaczynają się sobie zwierzać, niespiesznie zapraszają partnera do swojego świata. Aby ten składnik miłości mógł się wytworzyć istotne są zdolności komunikowania się u partnerów oraz zbudowanie poczucia zaufania. Pierwszym krokiem jest nabranie przekonania o przewidywalności partnera – gdy wiemy, czego się po nim spodziewać i widzimy, że jego działania są racjonalne i spójne, pozwala to czuć się przy nim bezpiecznie. Osoba, która jednego dnia chce być z nami, następnego się nie odzywa, a trzeciego idzie po ulicy za rękę z inną kobietą nie jest przewidywalna, trudno być jej pewnym. Drugim istotnym krokiem jest ustalenie, czy partner/ka posiada cechy osobowości, które pozwalają nam uznać, że jest on/a godny/na zaufania. Zwracamy przeważnie uwagę na takie cechy jak odpowiedzialność, dyskrecja, nieegoistyczność. Krok trzeci i ostatni to pojawienie się wiary w przywiązanie partnera. Chodzi tu o nabranie przekonania, że nasz przewidywalny i godzien zaufania partner skłonny jest troszczyć się o nas i nasz związek oraz zastosować doń wszystkie zaobserwowane przez nas cnoty. Zaufanie między partnerami pozwala na dalszy rozwój intymności, dając im poczucie wzajemnego wsparcia, bezpieczeństwa, zrozumienia. Najbardziej dobroczynną konsekwencją zaufania jest także skłonność do stosowania zasady domniemania dobrych intencji. Ludzie, którzy sobie ufają interpretują zachowanie drugiej osoby w sposób nie podważający podstawowego założenia, że jej na nas zależy i działa dla dobra naszego związku. Partner nie odbiera telefonu? Najwyraźniej nie może, oddzwoni przy najbliższej okazji. Zaprasza nas na spotkanie z grupą swoich przyjaciół – chce umocnić nasz związek poprzez zapoznanie nas z ważnymi dla niego ludźmi. Stosowanie tej zasady jest bardzo istotne dla podtrzymania dobrej relacji, bowiem zachowania wieloznaczne (ani dobre, ani złe) interpretowane są jako dalsze dowody przywiązania i troski partnera, co umacnia nasze przekonanie o jego miłości. Związki, w których brak jest zaufania nie stosują tej zasady, co skutkuje stałą niepewnością w kwestii przywiązania i miłości partnera. Tam rozgrywa się inny scenariusz: nie odbiera telefonu – nie chce ze mną rozmawiać, a może mnie zdradza? Zaprasza na spotkanie z grupą przyjaciół – woli spędzić czas z nimi niż tylko we dwoje. Brak zaufania hamuje rozwój intymności, dając okazję raczej do narastania negatywnych emocji i konfliktów.

Etapy związku – Faza 3: Miłość kompletna – wiem już, że chcę spędzić z nim życie

W trzeciej fazie miłości rozwija się w końcu ostatni jej składnik – zobowiązanie. Ten składnik  nie brzmi już tak romantycznie jak poprzednie, niemniej jest bardzo istotnym elementem. Jako jedyny pozostaje w dużym stopniu pod świadomą kontrolą człowieka. Przyjemne połączenie gwałtownych rozkoszy namiętności z łagodnymi urokami intymności (oba te składniki w fazie trzeciej osiągają swe maksymalne natężenie) daje poczucie satysfakcji ze związku, a zatem wzbudza chęć jego utrzymania i rozbudowy – tak rodzi się zobowiązanie. Ludzie podejmują decyzje o zaangażowaniu się w trwały związek, zaczynają „myśleć o sobie poważnie”. Miłość wchodzi w zupełnie inny etap – zakochani zamieszkują razem, biorą ślub, stają się współzależni od siebie na poziomie emocjonalnym i ekonomicznym. Ta współzależność jest podstawową cechą związku kompletnego – od tej pory uczucia, myśli i działania jednej strony są w jakiś sposób zależne od uczuć, myśli i działań partnera. Trudno wyobrazić sobie udane małżeństwo, w którym każda ze stron ma oddzielne życie, jest całkowicie niezależna od partnera. Współzależność może mieć bardzo dobroczynny wpływ. W udanych związkach partnerzy, czy małżonkowie potrafią współbrzmieć emocjonalnie (dzielić ze sobą emocje oraz adekwatnie odpowiadać na emocje drugiej osoby), co sprzyja poczuciu satysfakcji ze związku. Podzielanie emocji sprawia również, że ich twarze z biegiem lat upodabniają się do siebie. Badania dowodzą także, że wsparcie ze strony partnera bliskiego związku stanowi bardzo istotny czynnik chroniący przed stresem.
Zobowiązanie to składnik miłości, który rośnie najwolniej, ale jest zarazem najtrwalszy – gdy osiągnie swój maksymalny poziom może się na nim utrzymać już do końca życia. Jak widać w świetle psychologicznej analizy miłości słowa „i że Cię nie opuszczę aż do śmierci” zyskują swoją wiarygodność.

Etapy związku – Faza 4: Miłość przyjacielska – znamy się jak łyse konie i jest nam razem dobrze

Związek dwojga ludzi wchodzi w czwartą fazę wraz z zanikiem namiętności. Pozostaje wtedy intymność i zaangażowanie. Oczywiście nie oznacza to, że przestajemy pożądać partnera a związek z nim nie jest źródłem radości. Jednak po wielu wspólnie spędzonych latach partnerzy niemalże „znają siebie na pamięć” potrafią odczytywać najmniejsze gesty, miny, spojrzenia, wypracowali także tzw. scenariusze wzajemnych kontaktów. Są to nieświadomie wypracowane scenariusze kłótni, pojednania, zbliżeń seksualnych, wspólnego odpoczynku itp., które małżonkowie powtarzali przez lata. Może to dawać silne poczucie bezpieczeństwa i satysfakcji ze związku (pamiętajmy, że  jej poziom zależy od nasilenia intymności, a nie namiętności!). Miłość przyjacielska stanowi  w zasadzie najdłuższą fazę udanego związku i odpowiednio pielęgnowana może trwać do końca życia. Głównym wyzwaniem jakie stawia ona przed partnerami jest zapobiegnięcie poczuciu nudy i rutyny. To one odpowiadają za to, że poziom intymności zaczyna powoli opadać. Tylko od partnerów zależy, czy uda im się pielęgnować intymność w ich związku i nie dopuścić do jej wypalenia. Dlatego warto starać się niekiedy przerwać rutynę – zaskoczyć małżonka/ę propozycją wspólnego wyjazdu, romantyczną kolacją, czy seksem, którego scenariusz odbiega od tego wypracowanego przez lata. Dobrym pomysłem jest także wspólne próbowanie nowych doświadczeń – może to być uprawianie sporu, zapisanie się na naukę tańca, kurs fotografowania itp. Warto także dbać o własny rozwój, rozwijać swoje pasje – daje to możliwość wymieniania się wrażeniami z czegoś, czego dla odmiany nie robimy razem z partnerem/ką.  

Etapy związku – Faza 5: Związek pusty – gdy nic nas już nie łączy…

Jest to bardzo smutna faza związku, w której wypaliła się namiętność i intymność a jedynym, co trzyma ludzi razem jest zobowiązanie. Tu odsłania się podwójna natura tego składnika miłości. W udanych związkach wysoki poziom zaangażowania jest siłą relacji.  Słabością staje się, gdy stanowi jedyny czynnik podtrzymujący związek. Często zdarza się, że patrzymy na pary, w których brak jest jakichkolwiek przejawów miłości i stwierdzamy, że ci ludzie nadal są ze sobą „z przyzwyczajenia”. A okazuje się, że z zobowiązania. Dlaczego jednak ludzie tkwią w pustych związkach, pomimo braku poczucia satysfakcji, a nawet szkód jakich doznają? Zachodzi tu zjawisko samopodtrzymującego się charakteru zaangażowania w działanie. Podjęcie jakiegoś działania (bycie w związku) inicjuje szereg procesów psychicznych sprawiających, że kontynuujemy działanie pomimo poważnych kosztów na jakie nas ono naraża. Jednym z tych procesów jest uzasadnienie własnego wysiłku: bardziej cenimy sobie efekty działań, w które włożyliśmy wiele wysiłku. Budowanie związku z drugim człowiekiem przez lata z pewnością wymaga ogromnego wysiłku i zaangażowania, więc niezależnie od efektu końcowego ludzie mają niekiedy tendencję do spostrzegania związku jako wartościowego, wartego poniesionej pracy. Na podobnej zasadzie działa drugi proces – pułapka utopionych kosztów, czyli motywacja do odzyskania dóbr zainwestowanych w jakieś działanie. Jeśli przez lata inwestowaliśmy wiele czasu i energii w budowanie związku to jedynym sposobem odzyskania tych utopionych kosztów jest kontynuacja związku – daje to szansę otrzymania „zysku”, a więc poczucia szczęścia w małżeństwie, na które tyle pracowaliśmy. Na tej samej zasadzie ludzie kontynuują studia, które ich nie interesują – „szkoda im” zainwestowanych lat nauki. Żaden z tych mechanizmów nie wydaje się zbyt racjonalny i stanowi raczej oszukiwanie samego siebie, ale z drugiej strony chronią one nasze poczucie wartości i wewnętrznej spójności – zakończenie związku równałoby się uznaniu, że zmarnowaliśmy tak wiele czasu i wysiłku na coś, co nie dało spodziewanego rezultatu. Trudno w takim wypadku zachować dobre mniemanie o sobie, poczucie sensowności i uporządkowania naszego życia. Innym ważnym procesem zainicjowanym przez zaangażowanie jest także zmiana spostrzegania samego siebie: gdy już podjęliśmy jakieś działanie zaczynamy spostrzegać siebie w sposób sprzyjający jego podtrzymaniu.  Każdy człowiek potrzebuje dobrze myśleć o sobie oraz być widzianym jako osoba spójna i konsekwentna. Kontynuowanie działania, które jest bezsensowne przeczy takiemu wizerunkowi, stąd czasami łatwiej przekonać siebie, że działanie ma sens i daje satysfakcję niż uczciwie przyznać, że zmarnowaliśmy czas. Często powodem tkwienia w pustym związku jest także brak atrakcyjniejszych alternatyw oraz przeszkody utrudniające jego opuszczenie (wyznawane wartości, bariery prawne). Duże znaczenie ma z pewnością poczucie własnej wartości – zakończenie pustego związku może godzić w nie silniej u osób o niskiej samoocenie, które dodatkowo mogą nie wierzyć w  możliwość znalezienia innego partnera lub mają wyższy poziom tolerancji dla niesatysfakcjonującego związku (uznają, że i tak nie zasługują na nic lepszego).

Etapy związku – Faza 6: Rozpad – pora zakończyć ten etap życia

Niewiele jest tu do powiedzenia – jeśli w związku wypali się zaangażowanie jeden lub oboje partnerów podejmują decyzję o rozstaniu. Może to być trudny moment w ich życiu, z drugiej strony daje on szansę na zbudowanie nowego, bardziej satysfakcjonującego związku. Z pewnością jest to bardziej rozwojowe dla każdego z (byłych) partnerów niż tkwienie w pustym związku, który ten rozwój hamuje.

Miłość to piękne i niezwykle skomplikowane zjawisko. Potrafi trwać nawet całe życie, ale też z biegiem lat zmienia swoją naturę. Dla wielu par jest to przykry szok – jak to już nie ma kwiatów na przywitanie i romantycznych spacerów? Czy on/a mnie nadal kocha? To, że miłość ewoluuje jest jak najbardziej naturalne i nieuniknione. Nie znaczy to, że nigdy jej nie było albo że coś się popsuło – po prostu przeszła w nową fazę, którą razem możecie odkrywać. Radości z tych odkryć i wytrwałości w pielęgnowaniu związku życzę na koniec wszystkim czytelnikom – warto inwestować skoro „miłość trwająca do końca życia” to nie tylko sfera naszych marzeń, ale naukowo poparty fakt.

Oceń
Miłość zmienną jest – 6 etapów rozwoju związku - 7.2/10. Oddano 123 głosy.
ponad miesiąc temu

Opinie

  • standard 12.05.2016, 2:34

    Dlaczego dwoje ludzi utożsamia Pani od razu ze zwrotem „małżeństwo”? Proponuję spojrzeć bardziej ogólnie i dwoje ludzi traktować jako parę, bowiem nie każdy związek dąży/prowadzi do ślubu. Strasznie irytujące podejście do tematu.

    Odpowiedz

Napisz swoją opinię

Twoja opinia jest ważna. Zarówno dla nas jak i innych osób korzystających z naszego serwisu.

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.
Obowiązkowe pola są oznaczone

Chcesz być na bieżąco?