Jesteś na:

Samolubny gen – czy naszym życiem sterują geny?

16 18 20

Richard Dawkins, zoolog i ewolucjonista, autor książki „Samolubny gen” przedstawia wstrząsającą hipotezę dotyczącą biologicznego podłoża ludzkich zachowań. Ujmując ją w skrócie: nasze ciało jest „maszyną przetrwania”, której głównym celem jest ochrona i umożliwienie rozprzestrzeniania się naszym genom.

Gen to istota egzystencji, to on walczy o przetrwanie, a schematy naszego postępowania podporządkowane są jego korzyściom. Swoją wizję Dawkins odziera z tragizmu, twierdząc, że jeśli faktycznie nasze czyny mają tego rodzaju podstawę biologiczną, to jako istoty świadome mamy szansę wpływać na nie w taki sposób, aby mimo zakorzenionego egoizmu, nauczyć się altruizmu i bezinteresownej pomocy.

Wykalkulowana  miłość

Nasz materiał genetyczny przybrał postać DNA, czyli dwuniciowej struktury, składającej się z pojedynczych klocków – nukleotydów. Pojedynczy gen, to w uproszczeniu fragment DNA kodujący cząsteczkę białka. DNA obecne jest w każdej komórce naszego ciała. Zdaniem Dawkinsa gen walczy o przetrwanie, którym jest nie tylko przeżycie w ciele nosiciela, ale także w następnych pokoleniach. Miłość i bezinteresowna pomoc w świecie zwierzęcym nie istnieją. Ktoś może powiedzieć – a co z miłością macierzyńską? Tą, która uznawana jest za bezwarunkową i niezmienną. Racjonalizacja tego uczucia przyprawia o dreszcze. Biolog twierdzi iż nawet w miłości matki do dziecka kryje się podświadome dążenie to ocalenia materiału genetycznego. Dziecko jest przecież maszyną przetrwania dla własnych genów, w związku z tym dbamy o nie, jak o nas samych, a najprawdopodobniej jeszcze bardziej. Dlaczego o dzieci troszczymy się mocniej niż o siebie? Być może dlatego, że następne pokolenie ma większe szanse, aby przekazać geny dalej, liczymy na ich dalszą reprodukcję. Wniosek płynący z powyższych rozważań wyjaśnia poniekąd fakt, że zazwyczaj im bliższe pokrewieństwo, tym bardziej skłonni jesteśmy nieść, wydawałoby się bezinteresowną pomoc. A co z uczuciem między kobietą a mężczyzną?

Okres godowy

Właściwie od zawsze to mężczyzna kobietę adoruje oraz stara się o jej względy. Myślę, że nie będzie zaskakujące dla nikogo, że taki stan rzeczy również wynika z naszej biologii. W potomstwo kobieta musi zainwestować znacznie więcej. Podczas dziewięciomiesięcznej ciąży samica nie jest w stanie przekazywać swoich genów dalej, w przeciwieństwie do samca, którego możliwości są praktycznie nieograniczone. To ona oddaje swoje zasoby i swoje ciało. W przypadku złego wyboru adoratora może stracić naprawdę wiele. Stąd też długi okres zalotów pozwalający przyjrzeć się partnerowi, zarówno pod katem jego cech fizycznych, jak i tego czy jego udział w wychowywaniu potomstwa będzie pomocny i znaczący.

Zgodnie z założeniem teorii samolubnego genu samiec powinien w większości przypadków zapładniać największą, możliwą liczbę partnerek (to w pewnym sensie może wyjaśniać zdradę u mężczyzn, która oparta jest w większości jedynie na pociągu fizycznym bez udziału emocji). Istnieją gatunki ptaków, w których ojciec opuszcza rodzinę poszukując kolejnej matki dla swoich dzieci. Z kolei mewy są z natury monogamiczne. Wszystko zależy od tego, który system opłaca się bardziej. Jeżeli partnerka ma duże szanse na samodzielne wychowanie potomków, samiec bez skrupułów może odejść i mnożyć drogocenne geny. Najwidoczniej w przypadku mew, jego odejście przyniosłoby więcej strat niż pożytku. Moim zdaniem taką koncepcję trudno jest odnieść do otaczającej nas rzeczywistości. Ludzie tworzą rodziny i wkład obojga partnerów zdaje się być podobny.

Inaczej sprawa wygląda, jeśli idzie o niewierność. Tutaj także kobieta ma zbyt wiele do stracenia, dlatego powody, które towarzyszą jej zdradzie są zupełnie inne od tych, które towarzyszą jemu. Mężczyźni nieczęsto angażują się emocjonalnie w romanse, zazwyczaj podstawą staje się fizyczna przyjemność. Panie natomiast szukają w tym czegoś więcej – emocji, wsparcia i bliskości. Widzę tu pewien związek z odmiennym sposobem na najbardziej ergonomiczny sposób przekazania swoich genów. Nie można natomiast nie wziąć pod uwagę np. antykoncepcji, która daje możliwość spełniania swoich biologicznie uwarunkowanych instynktów, bez osiągania ich pierwotnego celu (wydania na świat potomstwa).

Człowiek to nie tylko fizyczność oderwana od psychiki, ale spójna jedność tych dwojga. Richard Dawkins zaznacza, że jako istoty świadome, myślące, przewidujące mamy ogromną przewagę nad pozostałymi zwierzętami. Sugeruje, że pomimo tego, że najpewniej kierujemy się tymi samymi naturalnymi popędami, jesteśmy w stanie znając je, skutecznie nad nimi zapanować i wnieść do tego świata prawdziwą bezinteresowność i szczere emocje.

Literatura:

Dwakins Richard; Samolubny Gen; Prószyński i S-ka, 1989;

 

Oceń
Samolubny gen – czy naszym życiem sterują geny? - 7.3/10. Oddano 13 głosy.
ponad miesiąc temu

Twoja opinia jest ważna. Zarówno dla nas jak i innych osób korzystających z naszego serwisu.

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.
Obowiązkowe pola są oznaczone

Chcesz być na bieżąco?