Jesteś na:

Ortoreksja u sportowców – przyczyny, skutki oraz metody rozpoznawania

16 18 20

Zaburzenia odżywiania dominujące we współczesnej cywilizacji wiążą się z nieustannym dążeniem do szczupłej sylwetki lub wręcz odwrotnie pozwalaniem sobie i dogadzaniem na każdym kroku, doprowadzając w ten sposób do otyłości. Szczególną ich odmianą jest ortoreksja, która często pojawia się u sportowców. Staje się przyczyną nadmiernego otłuszczenia pomimo aktywności bądź wręcz przeciwnie – skrajnego wychudzenia.

Ciężko uwierzyć, że odżywianie się w zdrowy sposób może doprowadzić do choroby. Może, a nawet prowadzi do bardzo niebezpiecznego zaburzenia, które wiąże się z obsesją na punkcie sposobów przygotowywania żywności, nieustannego ważenia oraz sprawdzania zgodności makroskładników. Ortoreksja dotyka w większości sportowców dyscyplin sylwetkowych, takich jak kulturystyka czy fitness sylwetkowy, lecz nie tylko. Nieodpowiednie odżywianie w połączeniu z ciężkimi treningami może prowadzić do wielu zaburzeń w organizmie.



Ortoreksja u sportowców

Ortoreksja to zaburzenie psychiczne dotyczące odżywiania, które wiąże się z obsesyjnym skupianiem się na zdrowym i właściwym pożywieniu. Ortorektycy unikają wielu produktów, sposobów obróbek (smażenie, mrożenie), często odmawiają normalnej żywności oraz liczą kalorie i kontrolują ilości każdego spożywanego posiłku.

Głównie tego typu zaburzenie dotyczy osób prowadzących aktywny tryb życia i trenujących różne rodzaje dyscyplin sportowych. Osoby te mają na celu osiągnięcie odpowiedniej wagi, unikanie chorób, wytworzenie poczucia kontroli nad własnym życiem itp. Wiąże się również z obsesyjną chęcią zrzucenia lub utrzymania wagi i kojarzeniem każdej spożytej kalorii z nadmiarem kilogramów. Ortorektycy zaczynają odczuwać stres, niepokój oraz często lęk, jeśli nie mają kontroli nad zawartością składników w spożywanych posiłkach, co nie pozwala im jadać poza domem, na imprezach okolicznościowych, u znajomych, rodziny itp.

Zazwyczaj ortoreksja występuje w parze z innymi zaburzeniami odżywiania, takimi jak anoreksja czy bulimia lub prowadzi do nich, gdy przez dłuższy czas nie jest leczona. Doprowadzić może również do wyjałowienia, wyniszczenia organizmu lub rozwoju alergii i nietolerancji pokarmowych.

WażneU wielu sportowców schorzenie to rozwija się bardzo szybko, panuje bowiem przekonanie, iż dieta jest większą częścią sukcesu, natomiast treningi to tylko jej dopełnienie. Prowadzone tym przeświadczeniem osoby uprawiające dyscypliny siłowe, sylwetkowe czy wytrzymałościowe przywiązują ogromną wagę do posiłków dopracowując je w każdym calu, zapominając o zmianie źle wyuczonych nawyków. Stosują oni głodówki, jadają raz czy dwa dziennie, spożywają przesadnie duże lub małe porcje, nerwowo obliczają każdy gram produktu, nie wspominając już o spożyciu spontanicznego posiłku na mieście czy wśród znajomych.

To wszystko zamiast do zdrowej sylwetki i odpornego organizmu prowadzi do wielu zaburzeń hormonalnych, jelitowych oraz pokarmowych, a także problemów z koncentracją i przewlekłego stresu. Całe ich życie zdaje się kręcić wokół jedzenia i treningów, czym tracą również w oczach znajomych, rodziny oraz pracodawców. Sportowcy cierpiący na ortoreksję zazwyczaj nie osiągają swoich celów, nie wyglądają tak jak chcą i w szybkim tempie rozwija się u nich również bigoreksja połączona ze stałym niezadowoleniem z własnej sylwetki. Takie zachowania to błędne koło i kontynuowanie ich może mieć wiele poważnych skutków.

Tylko białko, węglowodany i tłuszcze

Istnieje wśród osób aktywnie trenujących sport żartobliwe powiedzenie „Już nawet nie widzę jedzenia, widzę jedynie białko, węglowodany i tłuszcze”. Żartobliwe faktycznie by było, gdyby nie miało wydźwięku w realnym świecie.

W internecie widnieje wiele stron umożliwiających prowadzenie własnego dziennika żywieniowego oraz treningowego, a także wpisywanie dokładnych wartości i wagi spożywanych produktów, aby określić dzięki temu jakie posiłki spożyto, ile przyjęto makroskładników oraz co najważniejsze – jaki był bilans kaloryczny. Trzymanie się ściśle danych wartości odżywczych produktów, które podawane są na tego typu stronach jest pułapką, bowiem duży wpływ na zawartość makroskładników i ich kaloryczność ma wiele czynników pobocznych, takich jak obróbka, stopień dojrzałości, producent, a nawet sposób przechowywania. Przykładowy banan, który w 100 g ma średnio 20 g węglowodanów, tak naprawdę może ich mieć od 15–50! Jak więc ma się to do ogólnego bilansu kalorycznego, kiedy tak naprawdę nie jesteśmy w stanie stwierdzić ile zjedliśmy?

Dużym problemem ortorektyków jest ich całkowite pochłonięcie przez analizę każdego posiłku pod względem wartości odżywczych. Nie wiąże się to tylko i wyłącznie z odpowiednim ich komponowaniem i zdrowym przyrządzeniem, ale czasem prowadzi do wyjaławiania potraw oraz zmniejszania przyswajalności pewnych witamin. Przykładowo spożywanie witamin z grupy A,D,E i K, które znajdują się w wielu warzywach i mięsach przy jednoczesnym niedostarczeniu odpowiedniej ilości tłuszczów będzie skutkowało ich nieprawidlowym przyswojeniem przez organizm. Człowiek nie jest stworzony do całkowitej separacji poszczególnych produktów od siebie, zawsze w posiłkach powinna się znaleźć odrobina tłuszczów, manipulować można za to białkiem i węglowodanami.

Należy zachować umiar w wyliczaniu kalorii i pamiętać o kilku podstawowych zasadach, które mają jedynie ułatwić treningi i umożliwić odpowiedni anabolizm przy jednoczesnym utrzymywaniu odpowiedniego poziomu tkanki tłuszczowej. Takie możliwości daje Dieta Carb Cycling, która pozwala odpowiednio rotować węglowodanami i jest przydatna dla osób podatnych na gromadzenie tłuszczu.

Ortoreksja u sportowców – jak ją leczyć?

Fakt, iż ortoreksja wystąpiła, nie jest jeszcze wyrokiem skazującym na wieczne cierpienie z powodu obsesji na punkcie odpowiedniego odżywiania.

Pierwszym krokiem do rozpoczęcia procesu „leczenia” jest uświadomienie sobie własnej obsesji i tego jak bardzo pochłania nam ona czas. Można przykładowo obliczyć sobie, ile przeciętnie czasu przeznaczamy w ciągu dnia na planowanie, przygotowywanie oraz czynności związane z jedzeniem, a także jak wiele utrudnień oraz kosztów niesie ono ze sobą. Można również poświęcić chwilę na określenie swoich celów, jakie chcemy osiągnąć wraz z przyjęciem takiego sposobu odżywiania.

Specjalny tryb posiłków i ich wartości zazwyczaj wiążą się z określonym celem, jak przybranie na wadze czy zrzucenie nadmiernej ilości tłuszczu i nie jest możliwe by proces ten trwał wiecznie. Optymalnym stanem dla organizmu jest stan homeostazy, czyli dążenie do stałości w przyjmowaniu pokarmów i utrzymywaniu wagi. Przykładowo, jeśli odchudzaliśmy się przez 3 miesiące stosując dietę low carb i utrzymując ujemny bilans kaloryczny – koniecznym jest zastosowanie kilkutygodniowej, a nawet kilkumiesięcznej przerwy, podczas której należałoby uregulować wagę. Częste odchudzanie lub co gorsza stały deficyt kaloryczny prowadzi do szybkich efektów jojo i sprawia, że tak naprawdę szkodzimy sobie w znacznym stopniu, a nadmierne kilogramy i tak wrócą. Jeśli nie mamy priorytetów takich jak: występowanie w zawodach sylwetkowych, zrzucenie ogromnej ilości tkanki tłuszczowej, szybkie przybranie na masie do zawodów – nie ma powodu do tak drastycznych rozwiązań i głodzenia się czy przejadania. Nie jestem również zwolennikiem „okresowo” dobrze wyglądającej sylwetki. Radykalne głodzenie się do zawodów, szybki wzrost wagi zaraz po nich czy odwadnianie powoduje tylko, że stres spowodowany problemami z własną sylwetką jedynie się pogłębia.

Drugim krokiem jest powolne wprowadzanie zmian, które mają nam pomóc wrócić do racjonalnego odżywiania. Z czasem można uświadomić sobie, iż zjedzenie kotleta na niedzielnym obiedzie czy porcja czekolady nie zrujnuje nam sylwetki i nie sprowadzi nas do punktu wyjścia. Oczywiście nie możemy dopuścić do odwrotnej sytuacji, która będzie grozić otyłością . Należy jednak pamiętać, że nawet najlepsi sportowcy pozwalają sobie na oszukane posiłki, co pozwala im nakręcić metabolizm, poprawić nastrój i wyluzować.

Trzeci krok to powrót do zmiany podstawowych, złych nawyków. Niemądre jest stosowanie wyszukanych białek, komponowanie wyrafinowanych posiłków, a z drugiej strony jedzenie raz dziennie zbyt dużej jak dla naszego żołądka porcji.  Zacznijmy od zmiany podstawowych nawyków i stosowania się do 10 przykazań żywieniowych, a jeśli to nie pomoże (choć szczerze wątpie), zastosujmy okresowe, nie dłuższe niż 2–3 miesiące żywienie priorytetowe (na masę lub na redukcję), po czym powróćmy do racjonalnego odżywiania. Takie działania o wiele lepiej niż stały stres, dołowanie się i złe samopoczucie wpłyną na rozbudowę silnej i wysportowanej sylwetki. Wtedy ćwiczenia staną się dla nas przyjemnością.

Ortoreksja u sportowców to bardzo częste zjawisko, jednak rzadko kiedy zdają sobie oni sprawę ze zniewolenia w jakim tkwią. Warto przyjrzeć się swojemu dziennemu menu i zmodyfikować je tak, by było po prostu naturalne. Stosowanie się do 10 przykazań żywieniowych, czerpanie radości z treningów i odrzucenie wszelkiej przetworzonej i niezdrowej żywności da szybkie efekty, które co najważniejsze zostaną utrwalone.

Literatura:

M. Rowicka, II Międzynarodowa Konferencja: Patologiczny hazard i inne uzależnienia behawioralne 25-26 listopada 2014 r. Warszawa,

 

Oceń
ponad miesiąc temu

Twoja opinia jest ważna. Zarówno dla nas jak i innych osób korzystających z naszego serwisu.

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.
Obowiązkowe pola są oznaczone

Chcesz być na bieżąco?